Wreszcie w maju doczekałam urlopu. Nie poszłam jak wszyscy, normalni ludzie w majówkę, bo K. nie dostał wolnego. Więc czekaliśmy. Czekaliśmy. W między czasie nawinęła się tania Hiszpania autokarem, z jednego z licznych portali zakupów grupowych, więc na fali entuzjazmu kupiliśmy. Cali happy. Jakieś trzy tygodnie później dostaję maila o tytule "Anulacja Hiszpania". Świetnie, jak zwykle pod górkę. Za mało chętnych. Pozostało nam mozolne, codzienne przeglądanie lastów, żeby tylko nie zmarnować urlopu. I objawiło się pewnego dnia Maroko, w świetnej cenie, która jeszcze parę dni później spadła, co skutecznie wybiło nam z głowy smuteczek po nieudanej wyprawie do Hiszpanii. I 38-godzinnej podróży autokarem w jedną i drugą stronę:)
Agadir w dzień i wieczorem
Tydzień w Maroko to za mało czasu, ale i tak wyszło superowo!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz